koty, psy, króliki, szynszyle, chomiki, papugi, kanarki, szczury, myszki,

Pies pracujący w zawodzie!

psy pracujące

Jesteśmy dumni, kiedy nasze psiaki potrafią podać łapę, aportować czy bronić domu przed nieznajomymi, ale często nie zdajemy sobie sprawy, w jak wielu dziedzinach mogłyby nam pomóc.

Ciągle przybywa psich profesji. Niektóre są naprawdę zaskakujące. O dogoterapeutach mówi się często, ale o psiakach, które ośmielają pacjentów w gabinetach dentystycznych, uspokajają osoby zeznające na sali sądowej albo przynoszą piłki na korcie tenisowym – znacznie rzadziej. Być może za kilka czy kilkanaście lat wizyty przeszkolonych czworonogów w szpitalach staną się codziennością, a związek między obecnością takich sanitariuszy a dobrym nastrojem chorych dla wszystkich będzie oczywisty. Dzisiaj jedno jest pewne: nasze zwierzaki mają wiele zdolności, które warto wykorzystywać w różnych dziedzinach życia, po to. by zmieniło się ono na lepsze.

Ludzkie nieludzkie interesy

– Mało kto zastanawia się nad tym, do czego pierwotnie wykorzystywane były psy poszczególnych ras. Czy właściciele yorków wiedzą, że zostały one stworzone do tępienia myszy i szczurów? – zastanawia się Olga Kasperek, zoopsycholog. A łatka psów rodzinnych, którą przypięto labradorom? Przecież to psy myśliwskie, bardzo energicznie i z reguły trudne do opanowania dla osoby niemającej doświadczenia szkoleniowego. Owszem, wzorzec rasy wyraźnie mówi, że powinny mieć łagodne usposobienie, dzięki niemu świetnie sprawdzają się jako towarzysze osób aktywnych. Pod odpowiednim nadzorem potrafią również dogadać się z dziećmi. Pamiętajmy jednak, że każda rasa została stworzona przez ludzi w określonym celu. Nie zapominajmy, że psy uznawane za domowe pupile pełnią także służbę czynną jako psy ratownicze. Razem ze swoimi przewodnikami każdego dnia są gotowe wyruszyć na poszukiwania zaginionych osób.

– Miałam przyjemność współpracować z psami i ich ludźmi w Sekcji Poszukiwawczo-Ratowniczej OSP Wołczkowo i wiem, jak wiele pracy ci ochotnicy wkładają w przygotowanie swoich podopiecznych do wypełniania takich obowiązków – opowiada Olga Kasperek. Mówimy tu o setkach godzin treningów, egzaminach i byciu w ciągłej gotowości, do czego motywuje grupę wolontariuszy chęć pomocy ludziom. Psy ratownicze podczas akcji są w stanie przemierzać wiele kilometrów, by odnaleźć zaginionych, szukają ich zarówno w terenie otwartym, jak i w zawalonych budynkach.

Dodaje, że człowiek, jako istota z natury interesowna, od zawsze wykorzystywał psy „do czegoś”. I o ile robił to z szacunkiem i miłością do zwierząt, to był to dobry kierunek.
– Jestem zwolenniczką takiej pracy z psem, która uwzględnia jego użytkowość. Tak też postrzegam angażowanie psów do takich zadań jak ratownictwo, terapia zajęciowa czy asystowanie osobom niepełnosprawnym. Dla czworonoga zajęcia te mogą być ciekawym urozmaiceniem lub nawet sposobem na życie. Niestety wraz z interesownością czasem idą wparze też te najgorsze cechy ludzkiej natury, np. okrucieństwo… Wtedy pojawiają się inne sposoby na wykorzystanie psiego zaufania. Czy osoby palące papierosy wiedzą o tym, że koncerny tytoniowe wykorzystują psy do testów?

Kto, kupując nowy krem, sprawdza, czy był testowany na zwierzętach? A walki psów jako sposób na zaspokojenie ludzkiej żądzy krwi? Okazuje się, że popularność psów jest nie tylko dobrodziejstwem dla tych zwierząt. Szanujmy je, pamiętajmy, że są istotami czującymi. Nie wykorzystujmy ich oddania i zaufania, którymi nas obdarzają – apeluje Olga Kasperek.

Doktor Hau Hau

Międzynarodowa Organizacja Zdrowia od wielu lat oficjalnie uznaje pozytywny wpływ kontaktu ze zwierzęciem na zdrowie człowieka. Dotyczy to głównie chorób wieńcowych, łagodzenia strachu i bólu, chorób psychicznych oraz geriatrii. W Europie Zachodniej pies jest przepisywany na receptę, i to nie tylko niepełnosprawnym, ale np. chorym na depresję. Warto wspomnieć, że potrafi także wyczuć atak padaczki oraz spadek poziomu cukru we krwi u diabetyków. Od wielu lat prowadzi się badania nad umiejętnościami czworonogów wykrywających nowotwory płuc przez wąchanie oddechu człowieka albo nowotwory pęcherza – w wyniku wąchania próbek moczu.

Talent do wyczuwania chorób może drzemać w każdym psie. Warto zastanawiać się, czy swoim powtarzającym się zachowaniem domowy pupil nie chce nam czasem czegoś „powiedzieć”. Znane są przypadki kobiet, które dzięki swoim czworonogom dowiedziały się, że mają nowotwór piersi. Najczęściej wyglądało to tak, że psiak wąchał chorą pierś właścicielki, dotykał jej łapą bądź trącał nosem. Kiedy kobiety szły na badania, dowiadywały się o chorobie…

Dzięki psom przewodnikom osoby po wypadkach, niewidome, niesłyszące nie muszą już ograniczać się do przebywania tylko w czterech ścianach swojego mieszkania. Czworonożni asystenci potrafią podnieść przedmiot, który upadł, przynieść telefon, wezwać pomoc, a nawet pójść po zakupy. Po specjalnym przeszkoleniu, które najczęściej trwa dwa lata, stają się dłońmi, oczami i uszami swoich właścicieli, ci zaś wreszcie czują się za kogoś odpowiedzialni i zmotywowani do działania, odzyskują chęć życia i łatwiej radzą sobie z uczuciem osamotnienia.

Od kilkudziesięciu lat dogoterapia jest stosowana w rehabilitacji dzieci z ADHD, porażeniem mózgowym czy autyzmem. Czworonogi szkoli się również dla osób cierpiących na chorobę Parkinsona, które doświadczają czasem tzw. zamrożenia. Polega ono na tym, że ich stopy przez kilka, kilkanaście sekund pozostają nieruchome, podczas gdy reszta ciała porusza się dalej. Niestety kończy się to upadkiem. Jeśli w pobliżu czuwa odpowiednio wytresowany pies, wystarczy, że dotknie łapą nogi chorego, by ten od razu zaczął normalnie się poruszać. Mechanizm, choć dotąd niewyjaśniony, potwierdzono w wielu obserwacjach.

Warto brać przykład z jednego z barcelońskich szpitali dziecięcych, w którym zwierzęta odwiedzają pacjentów, a nawet towarzyszą im podczas terapii. Co rano po obchodzie psy razem z opiekunami odwiedzają najmłodszych. W każdej z sal przebywają po kilka minut. Ten krótki czas wystarcza, aby pacjenci zapomnieli, że leżą w szpitalu i czeka ich właśnie nielubiane pobieranie krwi. Czworonogi przychodzą też do poczekalni, sal do fizjoterapii i pokoi, w których leżą dzieci po drobnych zabiegach chirurgicznych.

Ciekawym pomysłem jest zapewnienie ich towarzystwa pacjentom w klinikach dentystycznych, na razie tylko w Stanach Zjednoczonych. Może z czasem ten sposób oswajania z nieprzyjemnie kojarzącą się wizytą przyjmie się i u nas.

Czytanie z Celestrą, spotkania z seniorami

Fundacja Beskidzka Zima realizuje bardzo interesujące projekty, w których główną rolę odgrywa pies. Od sierpnia do grudnia 2015 roku w powiecie gorlickim i nowosądeckim organizacja przeprowadziła projekt o tajemniczym i nieco przewrotnym tytule „Na psa urok”. Cieszył się dużym zainteresowaniem ze strony dzieci i ich rodziców oraz pracowników bibliotek, a jego celem było zachęcenie najmłodszych do czytania.

Dzieci w wybranych bibliotekach czytały psom książki o psach. Bo pies cierpliwie wysłucha, pokiwa głową ze zrozumieniem, zamerda ogonem z zadowolenia… Organizatorzy wybrali literaturę dziecięcą poruszającą problem bezdomności zwierząt i odpowiedzialności, przybliżającą podstawy wiedzy kynologicznej, przedstawiającą niektóre rasy. Realizatorzy projektu Anna Cetnarowicz i Marek Tobiasz życzyliby sobie, aby bajkodogoterapia znalazła szerokie grono zwolenników.

– Współczesny świat odsuwa książkę na bok. A obecność psa na spotkaniu ze słowem pisanym, czy to w wersji papierowej, czy na czytniku e-booków, motywuje do przyjścia i przeczytania kolejnego rozdziału – mówi Marek Tobiasz.

Anna Cetnarowicz dodaje, że po przeczytaniu fragmentu książki „Z pamiętnika grzecznego psa” dzieci z wypiekami na twarzy czekały na moment, aż będą mogły sprawdzić, czy uda im się założyć suczce Celestrze szelki zaprzęgowe, takie, jakie miał Winter, bohater książki. Żałuje, że projekt się skończył, bo mali czytelnicy i pracownicy bibliotek nie raz pytali, kiedy znowu odwiedzą ich psy.

– Mamy nadzieję, że bajkodogoterapia będzie zdobywać w naszym kraju coraz większą popularność. To naprawdę skuteczny sposób, aby dotrzeć z książką do dziecka – podkreśla Marek Tobiasz i wspomina o innym interesującym projekcie fundacji: „Pies na receptę”, który skierowany był do ludzi starszych przebywających w domach pomocy społecznej oraz pensjonariuszy domów spokojnej starości, zarówno tych zdrowych, jak i z dolegliwościami fizycznymi i psychicznymi.

Osobom starszym pies kojarzy się z okresem młodości. Czasem nawet wywołuje łzy wzruszenia. – Tak było w przypadku jednej z mieszkanek DPS w powiecie gorlickim – wspomina Anna Cetnarowicz. Kobieta ta opowiadała o swojej suczce, która urodziła dwa szczeniaki. Jako półroczne podrostki trafiły do nowych domów w dwóch sąsiednich wioskach. Ponieważ starsza pani była związana z psiakami, postanowiła je odwiedzić. Jeden miał psi raj na ziemi, drugi wiódł smutne życie przywiązany na drucie w ciemnej komórce, razem z baranami. Byt brudny, zapchlony. Serce ścisnęło się jego dawnej opiekunce, więc odebrała go nowemu właścicielowi. Pies do dziś mieszka w jej rodzinnym domu.

Inną równie poruszającą historię opowiedziała mieszkanka DPS w powiecie nowosądeckim. Kobieta pracowała w kawiarni jako kasjerka. Kiedyś utarg zabierało się ze sobą i tak też zrobiła tamtego wieczoru. Nie spodziewała się, że na ciężko zarobione pieniądze czyha złodziej. Już w pobliżu domu doszło do szamotaniny. Pies, który zawsze czekał na swoją panią, był tego dnia wyjątkowo niespokojny, drapał w drzwi, chciał się koniecznie wydostać, więc domownicy wypuścili go na zewnątrz. Zwierzak wielkości owczarka pobiegł co sił w łapach do swojej właścicielki. Odstraszył złodzieja, trochę go poturbował, a jej uratował życie. Jego opiekunka do dziś jest o tym przekonana.

Inni mieszkańcy DPS też mają swoje psie historie. Każda wzrusza, każda wywołuje wspomnienia z okresu, gdy byli sprawni i w pełni sił. Dziś fundacyjne psy, które odwiedzają starszych ludzi nie tylko prowokują do rozmowy, ale i skłaniają do ćwiczeń. Dla zdrowego człowieka to błahostka, ale dla schorowanego staruszka przejście kilku metrów z psem na smyczy to prawdziwy wyczyn. Niektórzy leżący marzą, aby chociaż psa pogłaskać, przemówić do niego, porozmawiać jak z człowiekiem. Bo pies bez zniecierpliwienia wysłucha, przytuli się, jakby dobrze rozumiał, że człowiek właśnie tego potrzebuje, a najważniejsze, że jest tuż obok.

Pani Anna i pan Marek, którzy są także członkami Związku Kynologicznego w Polsce, asystentami kynologicznymi i hodowcami psów rasowych, przekazywali swoją wiedzę również słuchaczom uniwersytetów trzeciego wieku. Dzielili się informacjami, które wbrew pozorom wcale nie są powszechnie dostępne. W księgarniach jest wprawdzie mnóstwo książek, lecz ich wygórowane ceny sprawiają, że pozostają poza zasięgiem emeryta czy rencisty. Natomiast biblioteki nie mają w swoich księgozbiorach zbyt wielu takich pozycji. A przecież spora część seniorów mieszka ze swoimi czworonożnymi ulubieńcami i nie zawsze wie, jak się nimi właściwie zająć.

Za mundurem…

W Stanach Zjednoczonych już od dwudziestu lat skazani szkolą psy do zadań specjalnych. W Polsce dopiero w 2011 roku ruszył program Aresztu Śledczego w Hajnówce „Przyjaciele, czyli pies w celi”. Od tego czasu więźniowie z kilku miast naszego kra¬ju oswajają i szkolą czworonogi ze schronisk. Więźniowie przechodzący taką resocjalizację nie tylko sami zyskują, ale dają coś od siebie. Stopień zaangażowania w pracę z psem zależy od indywidualnych możliwości osadzonych. Spotkania ze zwierzętami przyczyniają się do stabilizacji rozchwianej emocjonalnie psychiki więźniów, zmniejszają ich poczucie izolacji, a zwiększają poczucie własnej wartości. Dodatkowo stała obecność psów w więzieniu wycisza i odstresowuje skazanych. Czworonogi doskonale sprawdzają się w resocjalizacji: akceptują każdego człowieka bez względu na jego przeszłość.

Psy towarzyszą także żołnierzom, policjantom czy funkcjonariuszom Straży Ochrony Kolei. Czworonożni sokiści są szybcy, czujni, zdyscyplinowani, nie boją się trudnych warunków pracy. Nadzorują tory, ładunki i samych podróżnych. Choć technika idzie do przodu oni są wciąż potrzebni. Wielu żołnierzy po powrocie z misji cierpi nie tylko w wyniku odniesionych ran. Dotykają ich też problemy psychiczne. Wielu z nich walczy z PTSD, czyli syndromem stresu pourazowego. W Stanach Zjednoczonych weterani misji, którzy zmagają się z PTSD. a nie muszą być hospitalizowani, przebwają z psem terapeutą przez całą dobę. Często sama obecność czworonoga wystarczy, by uwolnić ludzkie emocje, nad którymi potem pracuje psycholog. Psy odwracają także uwagę od natrętnych myśli, tworzą przyjazną atmosferę. Działają jak katalizator. Po takiej terapii osoby nad-miernie pobudzone stają się wyciszone, a te, które są zbyt apatyczne, aktywizują się dzięki zabawom ze zwierzętami.

Pies, wysoki sądzie

Bardzo często zdarza się. że świadkowie i ofiary przestępstw nie są w stanie zapanować nad stresem i strachem na tyle. by spokojnie przedstawić w sądzie przebieg wydarzeń. Konieczność konfrontacji z przestępcami wiąże się dla nich z ogromną traumą. Za oceanem Ellen 0’Neill Stephens i Celeste Walsen z fundacji Courthouse Dogs doszły do wniosku, że sąd może stać się bardziej przyjaznym miejscem dla pokrzywdzonych, jeśli zezwoli się na obecność w sali sądowej specjalnie wyszkolonych psów. Jak to wygląda w praktyce? Pies siada obok składającej zeznania osoby i już sama bliskość zwierzęcia zwiększa jej poczucie bezpieczeństwa.

Pracującego w sądzie czworonoga można przytulać i głaskać, a także pozwolić mu położyć pysk na kolanach. To pomaga przezwyciężyć strach i przebrnąć przez ogromnie stresujący etap składania zeznań. Psy biorące udział w programie szkoli się przez długie miesiące, tylko najlepsze trafiają do sali sądowej. Nauka zaczyna się wkrótce po narodzinach i trwa blisko dwa lata. Obecnie w sądach pracuje około setka zwierząt, są to głównie labradory i golden retrievery. Zdecydowanie najwięcej jest ich w USA, pomysł ten spodobał się też w Kanadzie. Chile i wzbudza zainteresowanie w innych krajach.

Halo, halo, wielki świat!

Smakosze trufli już dawno wpadli na pomysł, aby wyszkolić czworonogi do poszukiwań tych rzadkich grzybów. Co roku, jesienią, francuskie, włoskie i hiszpańskie lasy zapełniają się owczarkami niemieckimi, spanielami, pudlami i jamnikami, które penetrują je w poszukiwaniu przysmaków. Psy wykorzystywane do tego celu muszą odznaczać się nie tylko wspaniałym węchem, ale także opanowaniem i cierpliwością, okazana przesadnie radość ze znaleziska mogłaby się zakończyć uszkodzeniem grzyba, a wtedy opiekunowie czworonogów z pewnością nie byliby zachwyceni.

Zdarza się, że psiaki są nie tylko przednimi grzybiarzami, ale i niezmordowanymi pomocnikami sportowców. Tak było na przykład w styczniu 2015 roku, podczas meczu towarzyskiego rozegranego przez Świetlane Kuzniecową i Wenus Williams w ramach turnieju ASB w Auckland w Nowej Zelandii. Oscar – przygarnięty bulmastif, Ted – border collie, emerytowany mistrz posłuszeństwa, oraz Super Teddy – kundelek, zwycięzca konkursu na najmądrzejszego psa Nowej Zelandii, wcieliły się w role chłopców do podawania piłek. Gdy któraś trafiła w siatkę, podbiegały i błyskawicznie przynosiły ją grającym. Zarówno tenisistki, jak i kibice byli zachwyceni.

Kłania się codzienność Wszyscy miłośnicy psów wiedzą, że zwierzę pomaga nawiązywać kontakty z innymi ludźmi. Nawet nieznajomi potrafią zatrzymać się na chwilę, by zamienić kilka słów na temat swoich psów. Obecność pupila skłania do aktywnego spędzania czasu, inspiruje do podejmowania wyzwań sportowych, a więź, która nas z nim łączy, sprawia, że chętnie mu się żalimy, licząc na to, że rozweseli nas w te gorsze dni. Psie towarzystwo koi nerwy, pozwala zapomnieć o prozie życia, zmniejsza stres. Jakkolwiek-by na to patrzeć, nasze zwierzaki perfekcyjnie wykonują „obowiązki” niezawodnych przyjaciół. Christopher Morley jest autorem bardzo trafnej złotej myśli: „Nikt tak nie docenia geniuszu zawartego w twoich słowach, jak twój pies”. Odwdzięczmy się swoim ulubieńcom i na co dzień doceniaj¬my potencjał, który w nich drzemie!